wtorek, 1 lipca 2025

ROZPOCZYNA SIĘ APOKALIPIEC 2025!

 

Zaczął się lipiec i wszyscy wiecie co to oznacza. Tak, tak, APOKALIPIEC, najlepszy i najstarszy maraton na tym blogu, rozpoczyna swoją kolejną edycję. Oby była równie udana, jak poprzednie. Oczekiwania mam bardzo wysokie.

Coś czuję, że w tym roku uda mi się obejrzeć dużo więcej filmów. Nie do końca wiem skąd to przeczucie, bo zazwyczaj gówno z tego wychodzi, ale tak jakoś mi się wydaje, że będzie prawdziwy maraton, a nie tylko takie gadanie – „obejrzałem cztery filmy, cóż za maraton”. Jeśli uda mi się lepiej zorganizować czas, powinno pójść dobrze. Na nadwyżkę energii raczej liczyć nie mogę, dlatego zarządzanie czasem to moje jedyne wyjście.

W tym roku też na pewno postaram się oglądać rzeczy bardziej różnorodne. Wiem, wiem, za każdym razem to powtarzam, a potem oglądam ciurkiem dzieła Cirio Santiago czy inne klony Mad Maxa, ale teraz będzie inaczej. Jeśli będzie trzeba, to się zmuszę, ale w Apokalipcu będą ambitniejsze filmy, przeplatane z głupkowatymi. W końcu znajdzie się niejeden dramat z tego gatunku, wcale nie musi to być kino akcji. Może zdarzyć się i komedia. Albo wręcz jakiś artystyczny eksperyment, trudny do zaklasyfikowania. Poskaczę też więcej po innych krajach i kontynentach, żeby przekonać się jak widziano apokalipsę w różnych kulturach. Nie mam złudzeń, że będzie to jakoś szczególne kształcące, ale na pewno da mi sporo fajnej i urozmaiconej rozrywki.

Jeśli natomiast idzie o epokę... Raczej nie liczcie na nic nowego, ale też i nie będą to ekskluzywnie ejtisy, jak zwykle. Przygotujcie się na filmy od lat 60. do, powiedzmy, połowy 90s. Potem moje zainteresowanie tematem zdecydowanie słabnie. Podobnie jak innymi gatunkami kina, ale to chyba już wiecie.

No dobra, chyba należałoby bez zbędnych ceregieli przystąpić do dzieła. May the apocalypse begin!


Brak komentarzy: